To nie kabaret, to jest naprawdę!

Krótki wywiad zawodowym dezinformatorem (tzw. „lobbystą”) Patrickiem Moorem na temat glifosatu. W wywiadzie dla Canal+ stwierdza on, że pestycyd glifosat jest w pełni bezpieczny dla ludzi i można go nawet pić i nic się nie stanie. Oczywiście zapytany o to czy chce wypić szklankę od razu odmawia mówiąc „nie jestem idiotą.”

Argentyńskie badanie przedstawia, że składnik Roundupu powoduje defekty u rodzących się dzieci

Źródło: Wolna-Polska

Badania przeprowadzone w Buenos Aires dowodzi, że glifosat, środek przeciw chwastom stworzony przez Monsanto i stosowany przy uprawach soi GMO w Argentynie, może powodować defekty u jeszcze nienarodzonych dzieci.

a

Najciekawszym odkryciem w tym badaniu jest to, że środek chwastobójczy znany jako glifosat w Argentynie, znany jest również jako klon produktu pod nazwą Roundup w USA.

Składnik Roundupu powoduje uszkodzenia u nienarodzonych dzieci

Wg publikacji Herald Tribune w Ameryce Łacińskiej, badacze z the National Council for Scientific and Technical Research przeprowadzili badanie na embrionach płazów. Szef ekipy badawczej mówi, że ich wyniki są „całkiem porównywalne do tego, co zdarzy się podczas procesu rozwojowego ludzkiego embrionu”.

“Rzeczą wartą odnotowania jest to, że nie ma badań nad embrionami na światową skalę, nie ma także żadnego badania, w jakim glifosat byłby wstrzyknięty w embriony”, powiedział prof. Andres Carrasco, jeden z głównych autorów badań.

Ilość potrzebna do spowodowania defektów przy narodzinach dzieci jest mniejsza niż ta, jakiej używa się w zabiegach agrotechnicznych. Jednak ważne jest dodać, że glifosat był wstrzykiwany bezpośrednio w embriony płazów, a nie podawany w produktach żywnościowych, jak to ma miejsce w przypadku ludzi.

Lecz nadal takie zjawisko jest możliwe, bowiem nasz pokarm żywi nasze komórki, jakie z kolei będą żywić płód ludzki, trawienie pokarmu zawierającego chemikalia będzie mieć podobne, choć być może nie aż tak drastyczne skutki. I oczywiście nie po raz pierwszy glifosat i Roundup produkcji Monsanto ujawniają swoją szkodliwość w zakresie powodowania defektów przy narodzinach dzieci.

Soja GMO jest głównym zbożem produkowanym w Argentynie. To jest jej 3 największy eksporter na świecie, a zużywa się tam między 180 a 200 milionów litrów glifosatu rocznie. w rejonach rolniczych, gdzie opryski tymi chemikaliami Monsanto są powszechne, wystąpiły liczne przypadki zachorowań na raka, jakie w wyniku badań łączy się z używaniem tego środka.

W dystrykcie o nazwie Ituzaingo, na obrzeżach Cordoba, w ciągu ostatnich 8 lat odnotowano ok. 300 przypadków zachorowań. A w tym dystrykcie mieszka ok. 5000 ludzi.

“W małych społecznościach, jak Ituzaingo, jest już za późno, ale musimy mieć system ochronny, jaki będzie pomagał żądać od spółek dania nam bezpiecznych warunków pracy, a nade wszystko musimy mieć bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące zabiegów agrotechnicznych, jakich nikt nie będzie w stanie nadużywać ze względu na naszą ignorancję albo z powodu chciwości” powiedział Carrasco.

Carrasco i inni wzywają rząd Argentyny, aby przydzielił środki na dokonanie bardziej wnikliwych badań w zakresie skutków stosowania glifosatu na ludzi. Mówi: „Spółki twierdzą, że wypicie szklanki glifosatu jest zdrowsze niż wypicie szklanki mleka, ale w rzeczywistości użyli nas oni jako królików doświadczalnych”.

Źródło: http://www.activistpost.com/2012/08/argentinian-study-finds-roundup.html

Autor: Elizabeth Renter, Activist Post

Glifosat wykryty w zdeformowanych prosiętach

Źródło: Wolna-Polska

W kwietniu tego roku duński rolnik wezwał do zakazu glifosatu [called for a ban]. Przez 3 lata stosował nie-GMO karmę sojową dla swoich świń, ale kiedy jej zapasy się skończyły, zamówił 2 tony GM karmy sojowej. Opiekun świń natychmiast poinformował gospodarza o biegunce u prosiąt i o braku apetytu u macior. Gospodarz nie powiedział mu wcześniej o zmianie karmy.

Co gorzej, zaczął zauważać absurdalną liczbę zdeformowanych prosiąt i problemy reprodukcyjne u macior. Roundup jest stosowany na soi GMO zanim używa się jej jako karmę dla świń.

Ale to nie wszystko – 38 zdeformowanych prosiąt dostarczył do laboratorium. W badaniu opracowanym przez niemieckich i egipskich weterynarzy stosujących badanie ELISA, u prosiąt pochodzących od macior karmionych genetycznie zmodyfikowaną soją wykryto różne ilości glifosatu (produkowany przez Monsanto herbicyd Roundup ).

Wyniki tego badania opublikowano w kwietniowym, ogólnodostępnym numerze czasopisma Environmental & Analytical Toxicology, w artykule zatytułowanym „Wykrycie glifosatu w zdeformowanych prosiętach” [Detection of Glyphosate in Malformed Piglets].

Wszystkie narządy i tkanki uśmierconych 1-dniowych prosiąt zawierały glifosat. Największe jego stężenie wykryli w płucach i sercach, a najmniejsze w tkankach mięśniowych. Zauważyli, że stopień deformacji zwiększał się do 1 na każde 260 prosiąt pochodzących od lochy kiedy karma zawierała 0.87-1.13 ppm glifosatu w pierwszych 40 dniach ciąży. Jeśli karma sojowa zawierała 0.25 ppm glifosatu, to 1 prosię na 1.432 było zdeformowane.

Wywnioskowali, że glifosat dostawał się do prosiąt z łożyska matek. Skorzystali z badania [2010 study] powołującego się na wpływ glifosatu na komórki embrionalne i łożyska (u kurcząt), dającego uszkodzenia mitochondriów, martwicę i zaprogramowaną śmierć komórek przy dawkach znacznie mniejszych niż te stosowane w rolnictwie.

W podsumowaniu napisali:

Wykrycie takiego stężenia glifosatu w tych zdeformowanych prosiętach może być aluzją do przyczyny tych wad wrodzonych. Pilnie potrzebne są dalsze badania, aby udowodnić lub wykluczyć rolę glifosatu w zdeformowanych prosiętach i innych zwierzętach.

a

Deformacje wykryte u prosiąt [zdjęcia powyżej] w tym badaniu:

A. deformacja rdzenia kręgowego
B. brak ucha
C. deformacja czaszki
D. dziura w czaszce
E. żywe prosięta o krótkich nogach i nierozwiniętym jednym oku
F. jedno duże oko i trąba słonia z kością w niej (!!!)
G. język słonia
H. prosiaczek płci żeńskiej z jądrami
I. prosiaczek ze wzdętym brzuchem miał rozdzielone jelito przednie od tylnego
J. zdeformowany z obrzękiem brzucha.

Wnioskują:

. . . glifosat może dostawać się do zwierząt z karmy, i może przechodzić przez bariery łożyskowe. Potrzebne są dalsze badania dla potwierdzenia albo wykluczenia roli glifosatu w deformowaniu prosiąt.

Sprawdzić rzeczywiste ilości glifosatu znalezione [found in] w narządach prosiąt, ponieważ zostały one uśrednione. Ale wysokie maksymalne ilości były widoczne również w wątrobach, nerkach i mózgach. Mogą też przydać się inne badania wymienione w ich przypisach.

Kiedy rolnik stosuje paszę sojową nie-GMO, to informuje, że jego stado ma średnio więcej prosiąt, mniej biegunki u prosiąt, mniej wrzodów, żadnych wzdęć, lepsze mleko i apetyt. Wcześniej nie miał tylu zdeformowań by skłoniły go do zbadania w laboratorium. Nie obwinia rolników, a firmy chemiczne i agencje rządowe, za nie podchodzenie przez nie poważnie do spraw bezpieczeństwa. Już nie martwi się płaceniem dodatkowo za pasze bez GMO – o $0,04 za funt [454 g] – drożej, ale to jest korzystniejsze dla jego stada.

Glyphosate Detected in Deformed Piglets

http://www.naturalblaze.com/2014/07/glyphosate-detected-in-deformed-piglets.html

Heather Callaghan – 25.07.2014, tłum. Ola Gordon.

P.S. więcej tutaj:

http://faktydlazdrowia.pl/glifosat-w-srodku-chwastobojczym-obecny-w-moczu-polakow-odpowiedzialny-za-rozprzestrzenianie-sie-raka-piersi-ostrzegaja-naukowcy/

http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=nauka&idNewsComp=60473&filename=&idnews=63784&data=infopakietinfopakiet&_CheckSum=-240839004

 

„Superchwast” – polemika Tomasza Piątka z Marcinem Rotkiewiczem z „Polityki”

[Od redakcji: niezbyt przepadamy – delikatnie rzecz biorąc – za Krytyką Polityczną i jej środowiskiem, ja sam jeszcze mniej przepadam za Tomaszem Piątkiem. Tym niemniej ten felieton, choć pełen uproszczeń, wydał nam się godny publikacji w kontekście praktyk „Polityki” – O.]

Dwadzieścioro dwoje dzieci w Indiach zmarło po zjedzeniu obiadu, ponieważ ziarna były zbyt mocno spryskane chemią. Tymczasem w „Polityce” Marcin Rotkiewicz pisze, że ekożywność to wielka ściema, a GMO jest dobre. GMO to organizmy zmodyfikowane genetycznie, przede wszystkim rośliny tak zmutowane, żeby można je było jeszcze bardziej pryskać. Jeszcze bardziej pryskać i jeszcze bardziej morderczymi substancjami. Marcin Rotkiewicz najwyraźniej wybrał sobie doskonały moment na swoją publikację. Ale dla niego każdy moment jest dobry. Od lat publikuje ciągle to samo: GMO jest dobre.

Artykuł Rotkiewicza pod tytułem: „ekościema czyli mity zdrowej żywności” (tytuł w oryginale zaczyna się od małej litery) trafił na okładkę „Polityki”. Jak rozumiem, Rotkiewicz dopiął swego i wspaniałość GMO stała się tematem numeru. Pogratulować. Także dziennikarskiej rzetelności. Rotkiewicz pisze, że pestycydy są zdrowsze niż aspiryna. I że nawet jeśli nie spryskamy roślin, to one same i tak wytwarzają dziesięć tysięcy naturalnych pestycydów, które, jak to pestycydy, są rakotwórcze. I znowu pogratulować, tym razem logiki.

Swój wywód Rotkiewicz umaja jeszcze takim oto wdzięcznym argumentem: jedząc całkowicie naturalne jabłko, też przecież jemy chemię: monotlenek diwodoru (wodę), oleje roślinne, cukry, skrobię, karoten, tokoferol, ryboflawinę, nikotynamid, kwas pantotenowy, biotynę, kwas foliowy, kwas askorbinowy, kwas palmitynowy, kwas stearynowy, kwas oleinowy, kwas linolowy, kwas hydroksybursztynowy, kwas etanodiowy, kwas salicylowy, puryny, sód, potas, mangan, żelazo, miedź, cynk, fosfor, chlorki etc.

Uroczy argument. Tak się składa, że już go kiedyś słyszałem. Pracowałem kiedyś w agencji reklamowej, która obsługiwała producenta chińskich zupek i innej chemicznej „żywności”. Producent chińskich zupek zrobił nam szkolenie.

Prowadząca je pani na samym początku powiedziała nam, że chemia jest dobra i użyła właśnie tego argumentu z jabłkiem. Ciekawe, kiedy Rotkiewicz zaliczył to szkolenie.

W swoim tekście Rotkiewicz pisze tak: „Dzięki uprawom odmian GMO odpornych na łagodny syntetyczny środek chwastobójczy glifosat nie trzeba tak często stosować orki”. To zdanie zasługuje na Nagrodę Darwina. A może na Nagrodę Judasza, gdyby taka była. Rotkiewicz nazywa glifosat łagodnym środkiem chwastobójczym. Domyślam się, dlaczego nie nazywa go po imieniu. Łagodny glifosat to nic innego osławiony Roundup stworzony przez koncern Monsanto.

O Roundupie portal biotechnologia.pl pisze tak: „Herbicyd Roundup jest bardzo szkodliwy dla środowiska i dla człowieka. Naukowcy podejrzewają, że preparat powoduje nieodwracalne uszkodzenia ludzkiego płodu. Preparat zawiera bardzo szkodliwą substancję o nazwie glifosat, który powoduje wady wrodzone u embrionów zwierzęcych. Glifosat jest używany w olbrzymich ilościach na świecie. Rokrocznie na całym świecie sprzedaje się milion ton glifosatu”. Badania przeprowadzone przez profesora Seraliniego na szczurach po dwuletniej obserwacji wykazały, że u szczurów karmionych karmą GMO z Roundupem pojawiają się potworne guzy, zaburzenia hormonalne, uszkodzenia wątroby oraz nerek i ogólnie większa śmiertelność.

Badania Seraliniego zostały oprotestowane (także przez Rotkiewicza), ale okazało się, że w większości przypadków przeciwnicy profesora związani byli z wielkim przemysłem spożywczym. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (wielokrotnie krytykowany za faworyzowanie ekspertów z tym przemysłem związanych) w pierwszym odruchu potępił Seraliniego, ale potem, o dziwo, oznajmił po zastanowieniu, że „profesor Seralini zasygnalizował poważny problem” i oświadczył, że potrzebne są kolejne dwuletnie badania nad szkodliwością GMO. Podobno jest to pierwszy raz w historii tego szacownego Urzędu, kiedy jego władze uznały GMO za problem. Trzeba też dodać, że w styczniu tego roku profesor Seralini odpowiedział swoim krytykom, zbijając ich zarzuty w wielu punktach, a w świecie naukowym było znacznie więcej głosów poparcia dla niego niż krytyki (ponad 300 naukowców z 33 krajów wystąpiło w obronie profesora).

Rotkiewicz tym się jednak nie przejmuje. Do swojego artykułu dodaje dwie ramki. W jednej z nich, zatytułowanej ni mniej, ni więcej tylko: „Zabójcza zdrowa żywność”, nasz autor ogłasza, że naturalny nawóz zatruwa ludzi bakteriami coli. W drugiej ramce („Ekobiznes w świątyniach Whole Foods”) dzielny dziennikarz demaskuje: ekożywność to wielki przemysł. Ten ostatni zarzut jest zajebiście śmieszny w ustach obrońcy koncernów spożywczych. Jak pisze Maciej Piątek (zbieżność nazwisk przypadkowa), Rotkiewicz większość swoich elaboratów opiera na danych ISAAA, organizacji sponsorowanej przez Monsanto.

Śmiesznie, śmiesznie, ale tak śmiesznie, że aż strasznie. Po chwili rozbawienia poczułem, że potrzebuję zewnętrznego wsparcia. Proszę Państwa, jest na Mazurach i w Warszawie Jacek Górski, a dokładnie Jacek „Wiejski” Górski (tak się każe nazywać). Za komuny opozycjonista, prześladowany przez SB. Teraz społecznik. Walczy o czystość ulicy Racławickiej i jej fasad (akceptuje murale, ale nie bazgroły) i robi coś, co gdyby przebiło się do mediów, mogłoby być fajną odtrutką na tępotę Marszu Niepodległości. Jest to Koncert Niepodległości, gdzie niepodległość rozumiana jest kolorowo i wielokulturowo, a polskie tradycje mieszają się – pozwolę sobie zamieścić pełne wyliczenie – z litewskimi, ukraińskimi, tatarskimi, żydowskimi, gruzińskimi, azerskimi, karaimskimi, szkockimi, greckimi, niemieckimi, ormiańskimi, angielskimi, białoruskimi, włoskimi, francuskimi, szwedzkimi, nie mówiąc już o Normanach, Pieczyngach, Afrykańczykach, jednym Indianinie, jednym Chińczyku i innych obcokrajowcach oddanych sprawie Rzeczpospolitej, których pan Jacek znalazł. Wszystko to Górski robi razem z żoną Olą Turkiewicz i z nią też prowadzi sklep Sudawia z tradycyjnym i ekologicznym jedzeniem. No cóż, można powiedzieć, Marcin Rotkiewicz prowadzi swoje interesy, a Jacek Górski swoje i każdy z nich jest stronniczy, ale porównując obie postaci, ja czemuś jednak bardziej wierzę Górskiemu.

Poszedłem do niego i nie będę Państwu powtarzał, jakimi epitetami ten zacny człowiek nazwał Rotkiewicza.

– A wie pan – mówię do niego – że kilkanaście lat temu Rotkiewicz był przeciwnikiem GMO. Potem się nawrócił, albo go nawrócono.

– Czyżby właśnie zatrzymał się na etapie sprzed kilkunastu lat? Nie pisze nic o superchwastach, o rolniczym wyścigu zbrojeń chemicznych.

Roundup to jest taki zajzajer, że wytruje wszystko poza zmutowaną pod jego kątem uprawą. Jednak chemicy i genetycy zaczynają przegrywać z mutacjami Frankensteinami, które sami niechcący powołali do życia. Mutujący w Kanadzie krostowiec…

– Słucham?

– Jak się pryska bez opamiętania, to niektóre chwasty nabierają odporności na Roundup. Wspomniany krostowiec rośnie na 3 metry w górę na uprawach soi GMO, zagłuszając ją zupełnie. Od 10 lat trwa walka z nim walka – póki co, ten olbrzymi superchwast ją wygrywa. Na superchwasty trzeba będzie przygotować jeszcze bardziej trujący herbicyd, który z kolei wyhoduje nam super-superchwasty i tak dalej, aż wszyscy się potrujemy. Ale dziennikarze wysławiający GMO udają, że o tym nie wiedzą, a może nie chcą o tym wiedzieć.

Poprosiłem pana Jacka, żeby wysłał mi parę informacji o rzekomej przemysłowości naszej ekologii. Wysłał mi długiego maila. Cytuję z skrótami: „90% dostaw do Sudawii to rolnicy krajowi, przede wszystkim małorolni. Są to pasjonaci (…) Gospodarzą na małych kilkuhektarowych działkach (…) Praca, którą wykonują od rana do wieczora, wynika zarówno z zamiłowania do uprawy ziemi, jak i z obowiązków nakładanych na gospodarstwo ekologiczne. Ilość kontroli, jakim podlega rolnik ekologiczny, jest nieporównywalna z tym, co spotyka właścicieli monokulturowych farm liczących setki hektarów. (…) Ale to rolnicy ekologiczni coraz częściej stają się ofiarą nagonek i dziennikarskich insynuacji, których później nikt już nie prostuje. Ot, choćby ubiegłoroczne afery z bakteriami coli, salmonelli itp., które, jak się w końcu okazało, z żywnością ekologiczną nie miały nic wspólnego (…) Pytanie czy to tylko głupota, czy może raczej niektórzy dziennikarze stali się po prostu PR-owcami koncernów, które chcą zniszczyć nasze rolnictwo ekologiczne. A skoro już mówimy o bakteriach coli (…) to nie rolnicy skazili kałem wody gruntowe i środowisko. To przemysł mięsny ze swoimi gigantycznymi fermami odprowadza do środowiska olbrzymie ilości gnojowicy, które zatruwają wody gruntowe, powodując zanieczyszczenie na dużo większą skalę niż przemysł ciężki (…). Nasi rolnicy ekologiczni, aby w ogóle istnieć na rynku – gdzie rządzą niskie ceny narzucone przez wielkie korporacje spożywcze, sprzedające fałszowane (więc tanie) produkty żywnosciopodobne – zajmują się wszystkim. Zajmują się prowadzeniem pracochłonnych upraw, gdzie zamiast chemii stosowany jest płodozmian, naturalne sposoby walki ze szkodnikami i chwastami. Zajmują się obsługą papierową wymaganą przez procedury certyfikacyjne. I wreszcie odbywają wyprawy do miast odległych o kilkadziesiąt km, gdzie dostarczają swoje produkty do sklepów eko. Pojedyncze transakcje oscylują od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za płody rolne, nad którymi pracuje się cały rok – dłużej niż w przemyśle rolniczym, gdzie wzrosty są przyspieszane. Nasz nowy dostawca, który dziś przywiózł nam pierwsze w tym roku wiśnie i bób, za swoją pierwszą dostawę wystawił fakturę na… 63 zł! Wbrew opiniom wyrażanym przez dziennikarzy walczących z ekologią, rolnicy eko nie dorabiają się fortuny (…). Jeżdżą starymi, poobijanymi samochodami i co roku mają tylko jedno marzenie – by tym razem kapryśna pogoda nie zniszczyła upraw. (…) Dziś mają dodatkowy problem – boją się że po kolejnym artykule napisanym przez (…) jakiegoś dziennikarskiego gangstera albo dyletanta, znów część klientów odwróci się od ekologii, mówiąc, że to wszystko ściema. Dziennikarze Ci ponoszą odpowiedzialność za dorżnięcie kolejnych małych polskich gospodarstw, których jedyną winą jest to, że próbują uratować ostatnie obszary tradycyjnego, zrównoważonego i czystego rolnictwa, odbierając promilową część rynku koncernom, które ze sprzedaży chemii jako żywności czerpią krociowe zyski. Proszę porozmawiać z naszymi rolnikami – to wspaniali ludzie, którym za ich pracę i poświęcenie należy się najwyższy szacunek i honory (…) a publicyści lobujący na rzecz przemysłu spożywczego, niszczą ich wizerunek oskarżając o oszustwo. To typowy przykład propagandy sprawiający, że kat staje się ofiarą i na odwrót”.

Tyle Górski. Mnie dodatkowo zdumiała jeszcze jedna opinia Rotkiewicza. Twierdzi, że produkty ekologiczne nie są smaczniejsze od chemicznych. No cóż, de gustibus non est disputandum. Dla mnie różnica jest bolesna.

Ale – mówiąc pół żartem pół serio – Rotkiewicz sam sobie strzela w stopę. Wszystko, co pisze, może zostać potraktowane jako doskonały argument przeciwko GMO. Domyślam się, że jako zwolennik zmutowanego żarcia namiętnie je spożywa – a więc sam jest dowodem na to, że GMO bardzo szkodzi. Niszczy smak, niszczy mózg, a jak nie mózg, to przyzwoitość.

Pozostaje więc zwrócić się z apelem do redaktora naczelnego „Polityki”, Jerzego Baczyńskiego. Panie Jerzy! Gdyby był pan naczelnym pisma dla mężczyzn i miałby pan tam dział auto-moto, a w tym dziale dziennikarza, który co najmniej raz na miesiąc pisze, że tiry są lepsze, ładniejsze, zdrowsze, bardziej stylowe od mercedesów i że wszyscy powinniśmy nimi jeździć po ulicach naszych miast – to co by pan zrobił? Wywaliłby pan takiego na zbitą buzię ze skierowaniem do psychiatryka albo do prokuratury. Jak to możliwe, że toleruje pan kogoś takiego w piśmie o wiele poważniejszym, jakim jest „Polityka”? „Polityka” znana jest z tego, że w całej swojej historii potrafiła się zachować, jeśli nie przyzwoicie, to inteligentnie. Niech Pan teraz zachowa się inteligentnie. Niech Pan wyrwie ewidentnego chwasta. Superchwasta.

http://www.tomaszpiatek.pl

Żywność GMO zmienia funkcje narządów (lektor)

Kim jest Pani Twardowska? – czyli opowieść o GMO, Insulinie, okropnych przeciwnikach GMO i własności intelektualnej

Źródło

Autor: MaciejKa

Kto lobbuje za GMO i pomija kwestie patentowe – czyli wielka kasa i…

twardowska

Sprawa GMO i autorytetu Pana Twardowskiego…

Od wielu lat słucham wypowiedzi Pana Twardowskiego, największego autorytetu w dziedzinie biotechnologii. Wszędzie gdzie pojawia się wątek GMO i jest to nagłośnione przez media głównego nurtu, zazwyczaj pojawia się Pan Twardowski albo Pan Węgleński. Tych dwóch ekspertów reprezentuje główny głos nawołujący do wdrażania technologii GM. Pan Twardowski od lat używa tych samych argumentów. Wielokrotnie słyszałem jego wypowiedzi na temat bezduszności przeciwników w kontekście produkcji insuliny z komponentów GM. Wielokrotnie też przytacza Pan Twardowski tak zwany złoty ryż z witaminą A, którego należałoby jeść kilogramami, żeby dostarczyć tej witaminy do organizmu. Nie będę tutaj przytaczał wszystkich asekuranckich wypowiedzi Pana Twardowskiego. Zazwyczaj nie słyszałem z jego ust sensownych i rzetelnych argumentów. Jego linia obrony skupiała się na naszej (aktywistów) rzekomej „niewiedzy” oraz bezduszności.

Zajmę się jednak jedną z kwestii, których Pan Twardowski nie porusza. PATENTY!!!! Podkreślam: Sprawa GMO dotyczy CAŁEJ TECHNOLOGII a nie tylko roślin GM. Podkreślam też, że największa korporacja związana z biotechnologią Monsanto, posiada większość patentów.

Przytoczmy kawałek tekstu ze strony Prezydenta Rzeczypospolitej:

Ryzyko konfliktu interesów i nielegalnego lobbingu: Biotechnologia jest dziedziną nauki, która w ogromnym stopniu uzależniona jest od sektora prywatnego i dzięki niemu się rozwija. Większość badań biotechnologicznych na świecie przeprowadzana jest bądź w ramach prywatnych firm, bądź jest przez nie finansowana. Szacuje się, że udział środków prywatnych w tej dziedzinie nauki jest wyższy o 20% niż w innych sektorach. Już w 1984 r. prywatne finansowanie rozwoju biotechnologii w USA stanowiło 42% wszystkich wydatków przemysłu na rozwój nauki. Badacze nauki, tacy jak Lily E. Kay, szacują, że przynajmniej 80% biologów molekularnych w Stanach Zjednoczonych ma udziały w firmach biotechnologicznych. W dodatku jest to dziedzina bardzo silnie zmonopolizowana: w 2000 roku 71% patentów z zakresu rolniczej biotechnologii było w posiadaniu pięciu koncernów rolno-chemicznych: Syngenta, Aventis (obecnie Bayer CropScience), DuPont, Monsanto, Dow. System patentowania w dziedzinie biotechnologii prowadzi do poważnych wątpliwości dotyczących statusu i roli wiedzy naukowej. Odkrycia i wynalazki dokonywane przez naukowców pracujących w państwowej instytucji, lecz prowadzących badania za pieniądze zlecających je firm stają się własnością prywatną i są wykorzystywane w działalności biznesowej zgodnie z interesami danego podmiotu. Te zaś nie zawsze muszą być zbieżne z interesem publicznym. Również wyniki badań prowadzonych na styku nauki i sektora prywatnego mogą być udostępniane i ujawniane jedynie za zgodą opłacającej je firmy. Naukowcy powiązani z przemysłem biotechnologicznym znajdują się często w sytuacji konfliktu interesów, gdy stoją przed koniecznością dokonania wyboru między interesem publicznym a interesem prywatnych firm, które finansują ich badania.

Źródło: http://www.prezydent.pl/

„…Prof. Tomasz Twardowski – Professor and department head in Institute of Bioorganic Chemistry, Polish Academy of Sciences in Poznań, – President of the Polish Federation of Biotechnology, Executive Board Member of European Federation of Biotechnology, – member of GMO Committee at the Environment Ministry and Ministry of Agriculture, author of expert opinions for the Ministry about MON 810…”

Tłumaczenie: „…Prof. Tomasz Twardowski – Profesor i szef wydziału w Instytucie Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu, – Przewodniczacy Polskiej Federacji Biotechnologii, członek Zarządu Europejskiej Federacji Biotechnologii – członek Komisji GMO przy Ministerstwie Środowiska i Ministerstwie Rolnictwa, autor ekspertyz dla Ministerstwa na temat MON 810 …”

Źródło: http://www2.leuphana.de/

„… A public relations campaign to promote genetic engineering in Poland has been started by some scientists, led by Professor Tomasz Twardowski from Poznan. He founded an Information Office in Warsaw that provides only heavily biased pro-biotech information and publishes a regular bulletin that strongly advocates a pro-biotech policy. Prof. Twardowski pointed out that he is about to target Polish consumer organisations, trying to talk them into a campaign supportive of 6 genetically engineered food….”

Tłumaczenie: „… Kampania PR promująca inżynierię genetyczną w Polsce została wszczęta przez kilku naukowców, z prof. Tomaszem Twardowskim z Poznania na czele. Powołał on Biuro Informacyjne w Warszawie, które upowszechnia jedynie tendencyjne informacje na rzecz biotechnologii i wydaje regularny biuletyn popierający mocno politykę pro-biotechnologiczną. Prof. Twardowski oświadczył, że zamierza skierować do polskich organizacji konsumenckich kampanię nakłaniającą je do poparcia dla 6 genetycznie modyfikowanych produktów żywnościowych ….”

Źródło: http://www.anped.org/ Monsanto – strona 241: prawa kolumna – Partners: „..Tomasz TWARDOWSKI Agencya Edytor, Kiekrz (PL)..” http://www.monsanto.com.br/

– dokument nie jest dokumentem Monsanto tylko Komisji Europejskiej. Nie chodzi jednak o to czy Pan Twardowski jest partnerem Monsanto, tylko o miejscowość Kiekrz. Tomasz Twardowski, Aleksandra Twardowska Pełny dokument z szerokim wachlarzem analizy w Polsce zrealizowany przez Twardowskich? Czy nie wygląda to jak wywiad gospodarczy? Oczywiście należy przeglądnąć cały materiał. Z materiału tego wynika, że sprawy wdrożenia ustaw pro GMO nie są obce Panu Twardowskiemu od lat.

“..Political landscape The past Polish Government (until November 2007) wished to establish Poland as a “GMO free zone”. A new GMO law proposal was offered for public consultation (Aug. 1, 2008) again promulgating the idea of “GMO free zones”. The brand new project of legal act “Law on GMO” was prepared. These legal activities were contradictory to the legal status of GMOs within the European Community. The European Commission published [Jan 19, 2008] the “decision” that due to a lack of scientific data, the proposed Polish legislation was not accepted. Very recently (January 20, 2008) the European ommission has learned from the new Polish Government, represented by the Secretary for Agriculture, that Polish legislation concerning GMO will be coherent with EU directives. However, a few days later the Secretary for the Environment (from the same government tea) declared that Poland should stay GMO free due to its unique nature. A continuation of the philosophy of a “GMO free zone” or unification with EU legislation is an open question under active discussion among politicians, experts, greens and lay people…”

Tłumaczenie: “.. Krajobraz polityczny Poprzedni rząd polski (do listopada 2007) chciał ustanowić Polskę „strefą wolną od GMO”. Zaproponowano nową ustawę prawną dotyczącą GMO celem publicznej konsultacji (1 sierpnia 2008), również popierającą ideę „stref wolnych od GMO”. Przygotowano całkiem nowy projekt ustawy prawnej, zwanej Ustawą o GMO. Te czynności prawne były sprzeczne ze statusem prawnym GMO Wspólnoty Europejskiej. Komisja Europejska ogłosiła (19 stycznia 2008) „decyzję”, iż z powodu braku danych naukowych proponowane polskie ustawodawstwo nie zostaje zaakceptowane. Całkiem niedawno (20 stycznia 2008) Komisja Europejska dowiedziała się od nowego rządu polskiego, reprezentowanego przez Ministra (?) Rolnictwa, że ustawodawstwo polskie w kwestii GMO będzie spójne z dyrektywami UE. Jednak kilka dni później Minister (?) Środowiska (z tej samej ekipy rządowej) oświadczył, że Polska powinna pozostać wolna od GMO ze względu na swoją dziewiczą przyrodę. Kontynuacja filozofii „strefy wolnej od GMO” lub unifikacji z ustawodawstwem UE pozostaje otwartym zagadnieniem podlegającym ożywionej dyskusji wśród polityków, ekspertów, zielonych aktywistów i zwyczajnych ludzi…”

Źródło: http://www.kcl.ac.uk/

… Jednak analizując skład Komisji (…) GMO w tamtych latach, ciężko oprzeć się wrażeniu, że mieliśmy do czynienia z celowym działaniem sił wyższych. (…) Prof. dr hab. Andrzej Anioł (Przewodniczący Komisji ds. GMO), na zlecenie firmy Monsanto przygotował raport opublikowany w 2005 r. pokazujący korzystny wpływ dla Polski wprowadzenia upraw GMO. [Dokument nr 8] W raporcie jest jasno napisane, że środki finansowania badania przyznała firma Monsanto Europe.. Prof. dr hab. Tomasz Twardowski (Członek Prezydium Komisji ds. GMO) w jeszcze bardziej oczywisty sposób jest związany z Monsanto. W 2007 r. prof. Twardowski został ponownie (czyli był wcześniej) wybrany Prezesem Zarządu Polskiej Federacji Biotechnologii, której jednocześnie Robert Gabarkiewicz z Monsanto Polska był Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej…

Źródło: http://biotechnologia.pl/

Idąc dalej okazuje się, że Pani Aleksandra Twardowska jest rzecznikiem patentowym o zasięgu europejskim i ze znajomością systemu patentowego gdzie? W USA. „…Doświadczenie zawodowe: W latach 1997-2011 współpracowała z kancelariami zajmującymi się ochroną własności intelektualnej. Od 2012 roku współpracuje z kancelarią Kulikowska & Kulikowski Sp.j. Autor i współautor licznych publikacji w zakresie prawa własności przemysłowej. Członek PIRP, EPI, PFB, UNION IP oraz komisji biotechnologicznej UNION IP.

Czym się zajmuje w kancelarii:

Specjalizuje się w opracowywaniu krajowych i międzynarodowych opisów zgłoszeń patentowych z zakresu biotechnologii, farmacji i chemii i prowadzeniu spraw z zakresu ochrony własności przemysłowej przed Polskim i Europejskim Urzędem Patentowym. Prowadzi badania patentowe w zakresie chemii, biotechnologii i farmacji. Walidacja patentów europejskich w zakresie biotechnologii, farmacji i chemii….” „…Stypendium USDA’s Cochran Fellowship – Michigan State University, United States Patent and Trademark Office Alexandria, Plant Variety Protection Office, USDA, Beltsville, US. …”

Źródło: http://kulikowska.pl/

Ms. Aleksandra Twardowska Patent Attorney twardowska@wtspatent.pl “… Spory patentowe w farmacji Kancelaria WTS Rzecznicy Patentowi – Witek, Śnieżko i Partnerzy specjalizuje się w usługach prawnych dotyczących identyfikowania i minimalizowania ryzyka patentowego związanego z wprowadzaniem na rynek produktów leczniczych. Nasz zespół przeprowadził wiele postępowań przed Urzędem Patentowym RP oraz sądami, w sprawach o unieważnienie patentów oraz sprawach dotyczących naruszania patentów. ..”

Źródło: http://www.biotrin.cz/
Źródło: http://wtspatent.pl/

Lp.: 325 Aleksandra Twardowska (nr ewid.:3152) Okręg: Wielkopolski REGON: 634566653 Kancelaria Patentowa Biopatent dr Aleksandra Twardowska Polna 5, 62-090 Kiekrz tel.: fax: tel.kom.: 604578644 e-mail: twardowska@biopatent.pl
www: Ubezpieczenie OC: od 2012-01-01 do 2012-12-31, Um. Gen. nr 23/3002776/06 zawarta w dniu 17 grudnia 2009 r. z HDI ASEKURACJA TU S.A.
http://www.rzecznikpatentowy.org.pl/

Wchodząc na http://biopatent.pl/ Widzimy stronę w budowie.. i zastanawiamy się nad słowem BIO. Patrząc na wpis w DNS widzimy: ABONENT: osoba: Kancelaria patentowa dr Aleksandra Twardowska ulica:Polna 5 miasto:62-090 Kiekrz lokalizacja:PL telefon: +48.618482360 fax: +48.618482360 ostatnia modyfikacja: 2005.02.07

twardowska2

Na stronie Money.pl znajdziemy znak towarowy zastrzeżony dla Tomasz Twardowski. W znaku widać łańcuch DNA.

Agencja ,,EDYTOR” Usługi Wydawniczo-Biurowe Ewangelina Twardowska Agencja jest skąd? Z Kiekrza i…. zajmuje się między innymi: „…badania naukowe, ekspertyzy naukowe, usługi prawnicze, doradztwo w zakresie własności przemysłowej, intelektualnej ..”

WŁASNOŚĆ INTELEKTUALNA I BIOTECHNOLOGIA ORAZ NOWE LEKI Aleksandra Twardowska Biuro Patentów i Znaków Towarowych Jan Wierzchon & Partnerzy Żurawia 47/49, 00-680 Warszawa E-mail: aleksandra.twardowska@jwp.pl Wejdźmy zatem na stronę jwp.pl i widzimy?

Rzecznicy i patenty.

Panu Twardowskiemu również nie jest obcy temat patentów i własności intelektualnej. W 1994 roku był on bowiem członkiem zespołu ds. wydawniczych i własności intelektualnej. W Komitecie Biotechnologii przy Prezydium PAN.

Źródło: Tomasz Twardowski

“Biotechnologia ma ogromne znaczenie dla gospodarki. Pozwala na otrzymywanie nowymi metodami energii czy takich produktów, jak m.in. tkaniny, materiały opatrunkowe czy żywność” – mówi prof. Twardowski. Jego zdaniem, Polska, rezygnując – tak jak cała Europa – z żywności genetycznie zmodyfikowanej, utraciła zarazem nowoczesną technologię. “Odrzucenie GMO stanowi ogromną stratę dla gospodarki” – ocenia. http://www.naukawpolsce.pap.pl/ Zastanawiam się Panie Twardowski nad tym czy dla gospodarki czy dla kogoś innego? Czy to jest konflikt interesów? Wielki konflikt interesów? Należałoby zadać następujące pytania: Czy posiada Pan lub Pani Twardowska jakieś patenty związane z badaniami, bakterią Escherichia coli i tak bardzo propagowaną insuliną? A może nad jakimś procesem czy częścią procesu w którym produkuje się insulinę?

Jeszcze jedno: Czy takie osoby jak Pani Twardowska i Pan Twardowski nie są czasem strategicznie – najważniejszymi osobami dla koncernu takiego jak Monsanto?

Na zakończenie: Szefowa instytucji na którą powołuje się dosyć często Pan Twardowski pracuje dla Monsanto: Przewodnicząca Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, Diána Bánáti pracuje dla Monsanto i Basf

Wszystkie opublikowane informacje są dostępne w internecie.

Pan Twardowski winien natychmiast zerknąć do polskiego prawa i zapisów związanych z eksperymentem naukowym. Polecam mu artykuł: Eksperyment naukowy – kryptonim GMO ponieważ polscy obywatele niewiele wiedzą na temat GMO a spora część z nich, nie jest nawet świadoma istnienia modyfikacji genetycznych zwanych GMO. Dla mnie jest już całkowicie jasne, dlaczego Pan Twardowski tak gloryfikuje opatentowane GMO!!! Zatem: Czy to my aktywiści i działacze przeciwko GMO jesteśmy bezduszni? Ostatnie pytanie brzmi: Kto powinien się zainteresować sprawą?

Przeczytaj też: Do wszystkich Polaków, Prezydenta Komorowskiego, Premiera Donalda Tuska, byłych ministrów rolnictwa oraz polityków, którzy głosowali na TAK podczas wdrażania wszelakich ustaw związanych z GMO.

Oraz dzisiejsza audycja z Polskiego Radia: W sprawie GMO chodzi o wielkie pieniądze

Źródło obrazka: http://www.wpclipart.com/

prof. Szyszko: Rząd oszukał w sprawie GMO

Źródło

Poseł Jan Szyszko w wygłoszonym wczoraj w Sejmie oświadczeniu stwierdził, że ogłoszony niedawno sukces rządu polegający na zakazie upraw GMO jest nieprawdziwy. Rząd nie powstrzymał upraw GMO – jest dokładnie odwrotnie.

– Rząd szeroko otworzył drzwi na GMO w naszym kraju – mówił poseł. Rząd teoretycznie wydał zakaz siewu dwóch odmian GMO, dopuścił natomiast równocześnie do obrotu nasiona wszystkich genetycznie zmodyfikowanych roślin wymienionych w katalogu wspólnotowym, a jest ich 49. Nie powiedział także, że wydał zakaz siewu tych odmian, dla których unijne pozwolenie na siew wygasło. Obecnie toczy się proces ewentualnego odnowienia tego pozwolenia.

Profesor podkreślił błędną drogę z punktu widzenia prawnego, wybraną przez rząd: – Nie poinformował także, że kraj członkowski, a więc Polska, nie może zakazać, może jedynie w wypadkach uzasadnionych naukowo podejrzeń o szkodliwości konkretnej odmiany rośliny GMO dla zdrowia człowieka lub bezpieczeństwa środowiska podjąć decyzję czasowego ograniczenia uprawy tej odmiany na swoim terytorium. Zakaz może obowiązywać jedynie wtedy, gdy wyda go Unia Europejska na bazie solidnych, dostarczonych przez kraj pozywający danych naukowych. Rząd nie przytoczył takich danych. W uzasadnieniu do rozporządzeń powołał się na źródło niemieckie, wskazujące, że uprawianie kukurydzy MON 810 może powodować zanieczyszczenie pyłkiem miodu, co zgodnie z dyrektywą nr 110 deklasuje ten miód.

Jak mówił Jan Szyszko, rząd musiał być świadomy, że podąża złą drogą.

– Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż rząd, pisząc uzasadnienie, wiedział, że argumentacja dotycząca miodu nie uzyska akceptacji Unii Europejskiej. Dowodem na to jest dostarczona mi kopia pisma nr 1284 z dnia 12 października 2012 r. od dyrektora generalnego Komisji Europejskiej pana Coggi do pana Stanisława Kalemby, ministra rolnictwa i rozwoju wsi, informującego, że możliwość dostania się pyłku roślin GMO do miodu nie może być podstawą zakazu stosowania materiału siewnego genetycznie modyfikowanych odmian kukurydzy MON 810. W listopadzie 2012 r. z kolei sam rząd, wspierając wielkich importerów miodu, domagał się zmiany dyrektywy nr 110 w tym kierunku, aby obecność pyłku genetycznie zmodyfikowanych roślin w miodzie uznać za zjawisko normalne.

Zdaniem Jana Szyszki, mamy do czynienia z dezinformacją i manipulacją:

– Konkludując, rząd wydał rozporządzenia, które nie są żadnym prawnie obowiązującym zakazem. Wydając rozporządzenie o zakazie siewu, dokonano więc celowej dezinformacji jedynie w tym celu, aby wprowadzić GMO i zyskać przychylność społeczeństwa. Być może rząd liczy, że nie zostanie odnowione pozwolenie na siew kukurydzy MON 810. Ogłosi to wtedy jako wielki sukces. Stwierdzi, że dzięki swojej aktywności doprowadził do zakazu MON 810 i Amflory nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej. Z kolei w wypadku braku zgody na zakaz ze strony Unii całą winę przeniesie na nią. Rząd powie, że zrobiliśmy wszystko, co możliwe, aby nie było GMO w Polsce, ale Unia na to nie zezwoliła.

Profesor uznał, że rząd niszczy w ten sposób polską wieś:

– Ubiegając tego rodzaju sytuację, stwierdzam, że wszystko wskazuje na to, że rząd PO–PSL z całą premedytacją, celowo mijając się z prawdą, od pięciu lat prowadzi konsekwentną politykę wprowadzenia GMO do produkcji żywności w Polsce. Wszystko wskazuje na to, że dzieje się to w imię interesów wielkich, ponadnarodowych korporacji, których celem jest bezwzględne niszczenie polskiej wsi. Przyjęta ustawa, podobnie jak wprowadzany w życie pakiet klimatyczno-energetyczny, wydaje się więc być przejawem celowej, profesjonalnie przygotowanej strategii zmierzającej do destrukcji państwa polskiego. Niszczy się renomę państwa produkującego żywność najwyższej jakości. Niszczy się jeden z ostatnich fundamentów państwa polskiego, jakim jest polska wieś. Znamienne jest, że dzieje się to za pełną aprobatą (…) Polskiego Stronnictwa Ludowego, partii odpowiedzialnej za politykę rolną w koalicji PO–PSL.

%d bloggers like this: